Stare odmiany owoców znikają, a ich miejsce zajmują odmiany przemysłowe – piękne z wyglądu, lecz często pozbawione prawdziwego smaku. Dotyczy to niemal wszystkiego: jabłek, truskawek, pomidorów. Gdzie dziś są słynne papierówki, kosztowane prosto z drzewa w letnie poranki? Gdzie aromat dawnych truskawek, których zapach czuło się w całym domu?
Mam wrażenie, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które pamięta prawdziwy smak pomidora. Dzisiejsze pomidory bywają idealnie równe, błyszczące i trwałe, ale często smakują jak wodnista imitacja dawnych odmian. A kto będzie przechowywał stare odmiany nasion? Kto ocali tę różnorodność, skoro w sklepach ogrodniczych coraz trudniej je znaleźć?
Coraz częściej słyszy się też o ograniczeniach dotyczących sprzedaży tradycyjnych nasion – wszystko musi być certyfikowane, rejestrowane, kontrolowane i opodatkowane. Biurokracja rozrasta się do absurdalnych rozmiarów. Liczą się procedury, formularze i normy, a nie człowiek, tradycja czy smak dzieciństwa.
To smutna wizja przyszłości: świata ujednoliconego, wygodnego dla wielkich producentów, ale coraz bardziej ubogiego w naturalność, różnorodność i autentyczne doświadczenia. Jeśli nie zaczniemy chronić dawnych odmian roślin, nasze dzieci i wnuki będą znały smak prawdziwych owoców jedynie z opowieści starszego pokolenia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz